niedziela, 29 października 2017

Niezdatni

Witam państwa ponownie w pochmurną niedzielę,
w końcu mam ochotę spokojnie usiąść i popisać. Dzisiaj będą głównie moje przemyślenia, chociaż pewnie i mały nie-wierszyk z tego też wyjdzie ;)
Przedwczoraj przeprowadziłam długą rozmowę z moją przyjaciółką z Włoch, Robertą. Jest bardzo szczerą i otwartą dziewczyną, z którą można o wszystkim pogadać. Czuję się naprawdę bogata, ponieważ znam tak bardzo wspaniałych ludzi. Mówiłyśmy głównie o naszych beznadziejnych związkach z chłopcami, którzy nigdy nie umieli się zachowywać po męsku. I o żalu, że nie zauważyłyśmy tego wcześniej, że próbowałyśmy ich "ratować" - czyli praca psychologa po etacie. Dzięki Bogu obudziłam się na czas, ale potrzebowałam niemałego wstrząsu. Ona też się obudziła. Obie już żyjemy, w jakimś sensie. Niestety obie zgodnie stwierdziłyśmy, że nie nadajemy się i nie chcemy na razie z nikim wiązać. Obie mamy plany podróżnicze, marzenia. Nie chcemy nikogo trzymać przy sobie. Boimy się przywiązania kogoś do siebie i odwrotnie. Mamy wielkie obawy i nie chcemy nikogo zranić przypadkiem, jeśli by nam się nie udało zaangażować, tak jak chcemy. Raz już popełniłam ten błąd i źle oceniłam swoją zdolność do zaangażowania się w nowy związek. Więcej już tego nie zrobię, nie za taką cenę. Ów człowiek nadal jest moim przyjacielem, ale ja nadal mam wyrzuty sumienia. I pewnie zawsze będę miała, ale to dobrze. Przynajmniej mam coś takiego jak sumienie.

Dlatego też dzisiaj będzie o niezdolności, nieprzydatności do zaangażowania się. Słuchajcie uważnie.

Piosenka na dziś to: "Ex's and Oh's" w trochę innym wykonaniu niż oryginał, bo Ashley Tisdale feat.Vanessa Hudgens. Możliwe, że po wykonawcach będzie wam się wydawać, że piosenka jest trywialna, ale wcale tak nie jest. Pozory mylą. Wszyscy, którzy mają kogoś, kogo mogą nazwać "eksem", zrozumieją doskonale.

Dla wszystkich, którzy mają "eksów" lub przypadkiem, z braku szczęścia się tymi "eksami" stali.

***

Jestem już po terminie
Przeterminowałeś mnie
Nie nadaję się do spożycia
Wyrzuć mnie.


Nie chciałeś mnie puścić.
Chociaż bardzo chciałam
Odejść, rozpaść się
Zostawić Cię w spokoju.

"1,2,3... they gonna run back to me.
Climbing all the mountins and sailing all the seas.
1,2,3... they gonna run back to me.
They always gonna come but they never gonna leave."


Boję się, że chce wrócić
Że mnie nie opuści
Będzie duchem
Co nawiedza po nocach.


"My ex's... and ooo... they hunt me... like ghost...
They want me... to make them... ooo...
They wont let go... ex's and ooohs."


Nie chce mnie puścić
Ciągle dzwoni, pisze,
że tylko mnie "kocha"
Nie wierzę.
Już nie uwierzę.


"1,2,3... they gonna run back to me.
Cause I'm the best babe that they never gonna keep.
1,2,3... they gonna run back to me.
They always wanna come but they never gonna leave."

Zostawcie mnie w spokoju.
Nie wracajcie już.
Żegnam was
z wielką radością.


Adios, stronzo mio, adios!


***

Wierszyk mój zawiera fragmenty z ww. piosenki. Polecam posłuchać. Miło się pisało, choć z bólem serca. Po włosku zawiera przekleństwa, proszę ich nie tłumaczyć.

Dziękuję za uwagę, bez obioru.
stokrotka15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz