Trochę nostalgicznie o powrocie na jeden dzień do miasta, w którym miałam przyjemność pomieszkiwać przez pół roku podczas mojego pierwszego Erasmusa.
***
Dobrze Cię widzieć
Zobaczyć po latach
Odwiedzić tylko
Powiedzieć "cześć"
Nie jesteś mi obca
Mimo wielu wad
Non sono abruzzese
Niestety, nie
Wiem już, że nie będę
Raczej nie stanę się nagle
Nie wrócę na stałe
Ale zawsze na chwile
Dziwnie się czuję
Kiedy mnie nie poznajesz
Widzisz, nie jestem ta sama
Już od dawna nie taka cwana
Wiem, starzeję się niezmiennie
Sekunda po sekundzie
Przybywa mi kilo z boku
I minusów pod powiekami oczu
Też się dziwisz, że się nie buntuję
Razem się zdziwimy, nie mogąc zrozumieć
Jak będąc znów u siebie mogę się zgubić?
Po raz kolejny i jeszcze wiele następnych
Mimo, że poznaję
każdą duszną ulice
Gdzie cienie przyjaciół
utkane tkwią w powietrzu
***
Dla wszystkich, którzy choć zostawili cząstkę serca daleko od domu, ciężko znoszą powroty... i rozstania.
Do Pescary pewnie wrócę za jakiejś 2 tygodnie... w sumie to bardziej do Chieti. Miejmy nadzieję, że wtedy będzie łatwiej.
Buziaki,
stokrotka15