niedziela, 29 października 2017

Niezdatni

Witam państwa ponownie w pochmurną niedzielę,
w końcu mam ochotę spokojnie usiąść i popisać. Dzisiaj będą głównie moje przemyślenia, chociaż pewnie i mały nie-wierszyk z tego też wyjdzie ;)
Przedwczoraj przeprowadziłam długą rozmowę z moją przyjaciółką z Włoch, Robertą. Jest bardzo szczerą i otwartą dziewczyną, z którą można o wszystkim pogadać. Czuję się naprawdę bogata, ponieważ znam tak bardzo wspaniałych ludzi. Mówiłyśmy głównie o naszych beznadziejnych związkach z chłopcami, którzy nigdy nie umieli się zachowywać po męsku. I o żalu, że nie zauważyłyśmy tego wcześniej, że próbowałyśmy ich "ratować" - czyli praca psychologa po etacie. Dzięki Bogu obudziłam się na czas, ale potrzebowałam niemałego wstrząsu. Ona też się obudziła. Obie już żyjemy, w jakimś sensie. Niestety obie zgodnie stwierdziłyśmy, że nie nadajemy się i nie chcemy na razie z nikim wiązać. Obie mamy plany podróżnicze, marzenia. Nie chcemy nikogo trzymać przy sobie. Boimy się przywiązania kogoś do siebie i odwrotnie. Mamy wielkie obawy i nie chcemy nikogo zranić przypadkiem, jeśli by nam się nie udało zaangażować, tak jak chcemy. Raz już popełniłam ten błąd i źle oceniłam swoją zdolność do zaangażowania się w nowy związek. Więcej już tego nie zrobię, nie za taką cenę. Ów człowiek nadal jest moim przyjacielem, ale ja nadal mam wyrzuty sumienia. I pewnie zawsze będę miała, ale to dobrze. Przynajmniej mam coś takiego jak sumienie.

Dlatego też dzisiaj będzie o niezdolności, nieprzydatności do zaangażowania się. Słuchajcie uważnie.

Piosenka na dziś to: "Ex's and Oh's" w trochę innym wykonaniu niż oryginał, bo Ashley Tisdale feat.Vanessa Hudgens. Możliwe, że po wykonawcach będzie wam się wydawać, że piosenka jest trywialna, ale wcale tak nie jest. Pozory mylą. Wszyscy, którzy mają kogoś, kogo mogą nazwać "eksem", zrozumieją doskonale.

Dla wszystkich, którzy mają "eksów" lub przypadkiem, z braku szczęścia się tymi "eksami" stali.

***

Jestem już po terminie
Przeterminowałeś mnie
Nie nadaję się do spożycia
Wyrzuć mnie.


Nie chciałeś mnie puścić.
Chociaż bardzo chciałam
Odejść, rozpaść się
Zostawić Cię w spokoju.

"1,2,3... they gonna run back to me.
Climbing all the mountins and sailing all the seas.
1,2,3... they gonna run back to me.
They always gonna come but they never gonna leave."


Boję się, że chce wrócić
Że mnie nie opuści
Będzie duchem
Co nawiedza po nocach.


"My ex's... and ooo... they hunt me... like ghost...
They want me... to make them... ooo...
They wont let go... ex's and ooohs."


Nie chce mnie puścić
Ciągle dzwoni, pisze,
że tylko mnie "kocha"
Nie wierzę.
Już nie uwierzę.


"1,2,3... they gonna run back to me.
Cause I'm the best babe that they never gonna keep.
1,2,3... they gonna run back to me.
They always wanna come but they never gonna leave."

Zostawcie mnie w spokoju.
Nie wracajcie już.
Żegnam was
z wielką radością.


Adios, stronzo mio, adios!


***

Wierszyk mój zawiera fragmenty z ww. piosenki. Polecam posłuchać. Miło się pisało, choć z bólem serca. Po włosku zawiera przekleństwa, proszę ich nie tłumaczyć.

Dziękuję za uwagę, bez obioru.
stokrotka15

piątek, 27 października 2017

Ciemna twarz

Dzisiaj dla odmiany chciałabym powspominać kogoś z mojej erasmusowej przeszłości.
Kogoś, kto mnie całkowicie zauroczył.
Kogoś, kto dał mi poczucie bezpieczeństwa, kiedy nie miałam domu i nazywał mnie siostrą.
Kogoś, kto zawsze śmiał się z moich żartów i doskonale rozumiał w co wierzę.
Kogoś, kto wiedział co to znaczy kochać i pokazywał to światu.
Kogoś, kto nie uznawał żadnej religii ani żadnego ustroju.
Kogoś, kto swoją postawą pokazywał, co oznacza dla niego pokój i jak należy o niego walczyć.
Kogoś, kto pochodził z kraju, w którym trwa wojna.
Kogoś, kto był szczęśliwie zakochany i przedstawił mi swoją wybrankę serca.
Kogoś, kto nie bał się mówić co myśli i walczyć o dobro.
Kogoś, kto miał serce na dłoni i wyśmienicie smażył kotlety z bakłażana.
Kogoś, kogo pokochałam jak brata.
Po kim płakałam kiedy się rozstawaliśmy na dworcu w Pescarze i obiecywaliśmy kolejne spotkanie najpóźniej za 10 lat z naszymi dziećmi.
Ktoś, kto na zawsze pozostanie w moim sercu.
Nie ważne, że jest innej rasy, uwielbia komiksy i śmieje się z moich umiejętności kulinarnych. Zawsze będzie dla mnie takim światełkiem, które wspominam, gdy zapada mrok.
Za wszystko, co dla mnie zrobił, chciałabym mu podziękować, ale nie mam jak.

Moi mili czytelnicy, poznajcie Yanna.
Mojego czarnoskórego brata.

***
Pamiętam Cię
W tej chwili
Kiedy na mnie spojrzałeś
Szukając sali na uniwerku


Od razu zaczęliśmy się śmiać
Stwierdziłam, że masz imię jak mój dziadek
Roześmiałeś się
Pierwsze dni nie były takie złe

Potem trzeba było coś jeść
Z chęcią nakarmiłeś mnie
Kotlety już nigdy nie będą takie same
Zawsze będą smakować Tobą


Przyszła pora rozerwać się
Tłumu wrzask, muzyka na full
Plusk! Do basenu wpadłam ja
Podałeś mi rękę. Tak po prostu

Czego nigdy nie zapomnę
Jak mi mówiłeś o niej
Kupiłbyś jej gwiazdy
Gdybyś tylko mogł

Trochę jej pozazdrościłam
Stałeś się niedoścignionym
Ideałem. Z ideałami życia
Bez zobowiązań morałami bycia

Pokój niosłeś pośród nas
Zawsze pełno twego śmiechu
Twój czas nam oddałeś
Swoje życie ofiarowałeś

Gnębi mnie nadzieja
Może Cię jeszcze spotkam
Zobaczę, przytulę, obejrzę
Przecież nasze dzieci
                                         miały się razem bawić


***


Koniecznie należy posłuchać "Someone like you" Adelle. Zawsze go wspominam przy tej piosence. I zawsze pochlipuję.

"Nevermind I will find someone like you
I wish nothing but the best for you
Don't forget me I swear
I remember you saying
Sometimes it lasts a long
But sometimes it hurts instead"


Z przetartą łezką,
stokrotka15

czwartek, 26 października 2017

Moje miasto

Z tęsknoty do większego miasta, z rzeką i dużym parkiem. Z teatrem.

Pioseneczka na dziś to "Moje miasto" Marii Peszek.

***


Moje drogie Opole
wiesz przecież, że pokochałam Cię
od pierwszej nocy nad Odrą
przy księżyca blasku
spaceru opolską Wenecją
i w kropli deszczu potrzasku



Teraz nie wiem, co dalej
czy do Ciebie wrócić,
czy zostać i iść dalej.



Teraz nie wiem, co dalej
czy zawrócić i inną wybrać z dróg,
czy pędzić do przodu, bez strachu
                                                          i już.


Tęskno mi, czekam,
nie wiem, co dalej,
czy Ty jeszcze mnie chcesz?
czy nie za późno już na żale?


***

Czy można pokochać miasto, które nie jest twoje? Tak. Zdarzyło mi się w życiu kilka razy. Miasta mają swój urok. Trzeba się tylko nauczyć je kochać.

Z miłością,
stokrotka15

Mój czardasz

Chyba każdy zna czardasza, albo przynajmniej o tym słyszał. Jeśli nie to już tłumaczę.

Czardasz jest tańcem węgierskim. Pięknym i trochę skocznym. Proszę posłuchać.

A teraz mój własny czardasz słowny, zapraszam.

***

Przeszłości...

Wiesz już, że nie wrócę.
Nie jestem już tą dziewczyną,
co wszystkim ufa,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję.


Już nie obiecuję bez pewności,
nie staram się, gdy nie wiem,
czy warto, czy jest o co grać.
Nie wracam, bo trzeba, bo chcę.


Nadal uczę się kochać,
tańczyć, marzyć i śnić.
Nadal nie umiem, starania
me są złudne, biegnę
                                   bez tchu.


***

Pięknie jest zatańczyć, ale ładnie jest też wyśpiewać. Może ktoś spróbuje? Ja umiem tylko po włosku, wtedy się tak nie wstydzę. Nie wiem, dlaczego. Nie ważne.

Buziaki,
stokrotka15

Napięcie

Chciałam w końcu napisać coś pozytywnego. Nie wiem, czy mi się udało, bo nie umiem "wymyślać" wierszy. Jak ktoś mi poda temat, to nie umiem nic napisać. Smutne to, ale prawdziwe.

O czymś, bez czego nie da się żyć, a potrafi nieźle dokuczyć.

Utwór jest dość znany. Imagine Dragon "Radioactive"


***


Pulsuje we mnie
Krąży w żyłach
Rodzi ból
Pali


Czasem samo nie chce zgasnąć
Kryje się w ciemnym zaułku
Na końcu korytarza
W łazience
W piosence


Czeka na mnie wciąż
Przeszywa


Nie da się dobrowolnie wyprosić
Manifestuje swą obecność
Nie chce zasnąć
Podsyca płomień
Nie zaspokoja się



***


Trudno mi to skomentować czy zinterpretować. Paliło was kiedyś coś w żyłach? Zapewne wiecie, o co mi chodzi.


Enjoy,
stokrotka15



Gdzie Ty jesteś?

W końcu dotarłam tutaj. Napisane niedawno, bardzo na teraz. Pełne żalu i wątpliwości.

Inspiracją była piosenka Luxtorpedy "Gdzie Ty jesteś?", a także Pięć Dwa "S.O.S.".

Polecam posłuchać zespołu Fate "To nie jest piosenka anty-klerykalna". Mam nadzieję, że nie jest.

Nie mam zamiaru urazić niczyich uczuć religijnych. Jeśli nie chcecie ryzykować, wiecie, jak stąd wyjść. A teraz do rzeczy.

***


S.O.S.
Jesteś tam?
Gdzie się schowałeś?
Dlaczego mnie nie skumałeś?


Boję się.
Obroń mnie w swej wielkości.
Pochyl się nad nami malutkimi.
Skromnie przez Twoje organizacje grzesznikami zwanymi.


Przybądź.
Nie ustawaj w Twych dążeniach.
(Nie)odłącznych od propagandowej gadki.
Otocz Swym wszechmogącym ramieniem,
naucz znowu, jak zacząć żyć od nowa.


O to proszę ja,
Twój grzesznik.


***

Moje wątpliwości prowadzą do dziwnych form wierszy. Powstała z tego moja własna, mała modlitwa. Bardzo ją lubię, mam nadzieję, że też polubicie.

Uściski,
stokrotka15

Drogi tato

Znowu coś dla taty, bo zbliża się powoli grudzień.


Chyba nie mam nowej piosenki. Może Adelle "Someone Like You". Dobrze się przy tym płacze, ale to nie o tacie.


***

Drogi tato,

wiem, że już pewnie
ułożyłeś sobie życie Tam.
A ja tutaj nie. I tęsknię.
Jeszcze... i wciąż.

Twoja rodzina wciąż się sypie.
I hurtownia pewnie trochę też.
Dom dosłownie na kawałki
rozpada się.


Ja też się sypię po trochu.
Rozsypałam się i powoli
powoli próbuję wstać,
jak feniks z popiołu.


Nie mam się czego chwycić.
Wiem, ze pewnie czuwasz.
Możesz mi podać rękę, proszę,
daj znać Jemu co i jak.

Pomachaj Aniołkom, by przyszły,
pokój i radość nam niosły.
Daj znać, że wszystko OK.
Wiem, że bez odbioru.
                                       Kocham Cię.

***

Coś w tylu, żałoba rok 4. Zawsze śmieszyło mnie, że moja dalsza rodzina twierdziła, że nie przeszłam żałoby, bo nie chodziłam ubrana na czarno przez rok. Wypchajcie się.

Ukłony,
stokrotka15


List do siebie

Najgorsza zdrada to zdrada samego siebie. Zdarza nam się czasami. Niestety. Posłuchajcie.


Kto nie lubi Organka, ten głupi. A mianowicie "Głupi ja" Organek.
Klasyka "Zombie" też się sprawdzi.



***



Zdradziłam Cię.
Wszystko, w co wierzyłaś
Wszystkich, których miałaś.
Wszystko, co kochałaś.
Przepadło. Zaspałaś.



Już mnie nie kochasz, prawda?
Nienawidzisz? Nie chcesz?
Nie czujesz nic?
Paraliżuję Cię?
Nie potrzebuję?



Wciąż mi trochę brakuje.
Ciągle mało.
Nie wystarczy do pierwszego.
Nie utrzymam się.
Nie umiem pływać.
Utonę.



***



Tym razem o zagubieniu samej siebie, swojej tożsamości. Temat stary jak świat, chyba każdy to kiedyś przeżywał. Mi też się zdarzyło parę razy.


Nie próbujcie tego w domu.


Buziaki,
stokrotka15

Bez-Serca

O uczuciach znowu. Trudno się o nich mówi. Mi się akurat łatwo pisze.


Utwór na dziś jest trochę na przekór i nie bardzo "wege", a mianowicie Kabanos "Serce".



***


Wszystko mnie boli.
Serce już nie bije.
Dawno przestało.
Zapomniało.
Nie czuje.
Śpi.



Budzi się w nocy upalnej.
Nie chce więcej spać.
Boi się zacząć czuć.
Pragnie oddychać.
Zacząć bić.
Bunt.



Zaczyna tykać ostrożnie.
Każde uderzenie to ból.
Krok do przodu.
I zawrót w tył.
Panika.


Pragnie znowu tętnić jak dzień
Biec do przodu ile tchu
Z oddaniem dla kogoś
Pełne idei
Trwać


Pragnienie prowadzi w tęczowe sny
Wyrywa się w światło dnia
Z całej siły woli
W przód, i znów
Paraliż


STOP

...

RESTART ?


Przepraszam, czy można jeszcze raz?


UWAGA! ZŁODZIEJ!


Nadal boi się bić
Zgubiło rytm
Kto go ukradł?
Proszę o natychmiastowy zwrot.
W nagrodę będzie można
posłuchać czy się zgadza
rytm, ciśnienie, itd.



***


Ciekawy stan ducha, kiedy czujesz się bez-serca. Nie polecam. Nie próbujcie.


Buziaki,
stokrotka15

Oda do kiełbasy

Znowu wracamy do tematu wege-światka. Nie jestem już jego częścią, znowu się wyłamałam. Fajnie jest gdzieś przynależeć, czuć się na miejscu. Niestety rzadko mi się to zdarza.


We wstępie musicie się czegoś o mnie dowiedzieć. Kiedyś jadłam mięso. Dużo mięsa. I to uwielbiałam. Ja już wcześniej pisałam, wcale nie chciałam być wege. Ani trochę. Tak po prostu wyszło. Nie mogłam od tego uciec, nie jestem tchórzem. I jestem już nie-wege. W sumie poprawnie to się nazywa pescowegetarianizm.


Wracając do tematu, to kiedy jadłam mięso, moim ulubionym przysmakiem była kiełbasa. Dlatego o niej/ do niej piszę. Delektujcie się.

Utwór na dziś to znów wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wykonaniu zespołu Fate pt. "Przez ptaki, drzewa, wiatr".

Z dedykacją dla Kali, bez niej bym tego nigdy nie napisała, wiesz czemu ;)


***


Nie patrzę już na Ciebie z góry
Swoją wonią przestałaś mnie kusić
Smak twój znany mi i lubiany
Przestał już być pożądany


Choć zostały z Ciebie tylko szczątki
Szacunek im się należy
Choć miałaś przecież oczy
Póki mord się nie dokonał

Z jękiem skończyłaś żywot Twój
Bez litości, żalu i łez zabito Cię
Chcąc spożyć jak najszybciej
Trupie ciało Twe

***

Miły wierszyk na dokładkę. Nie jestem tak okropna, by mówić wam smacznego. Warto czasem przemyśleć nasze wybory. Czy czasem nie zabijamy, kogoś albo siebie. Zadać sobie pytanie i odpowiedzieć. Takie proste, a takie trudne.

Całusy,
stokrotka15


Upadek

Nie wiem, jakie napisać wprowadzenie. Sama szczerze mówiąc nie lubię wprowadzeń, więc przejdźmy do sedna.

Utwór na dziś to znowu Avril Lavinge, namiastka mojego nastoletniego wieku. Tym razem w wersji bajkowej, z "Alicji w Krainie Czarów", piosenka "Underground".

Swoją drogą świetny film, polecam. Dla fanów mądrych bajek.

***

Upadłam.
Czy to słowo coś znaczy już?
Głęboko.
Nie umiem już sięgnąć waszych rąk.

To boli.
Każdy Wasz ruch mnie rani
coraz bardziej.
Jesteście wielcy.
W mojej niskości już was nie złapię.


Łapiecie mnie.
Każdy dotyk rani gorzej niż cierń.
Wszystko krwawi.
Nie umiem zatamować
                                         krwotoku żywej lawy.

***

Jak widać trzeba mieć wyjątkowy stan umysłu, żeby to ogarnąć. Nie radzę interpretować, ja też nie jestem w tym dobra. Coś dla tych co wolą cierpieć w milczeniu niż płakać.

Uściski,
stokrotka15

Zgasiłeś płomień

Znowu u rozstaniu, tym razem od innej strony. Bez żalu. Mniej katastroficznie. Ze spokojem. Przy winie.

Wracamy znowu do Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. W wersji zespołu Fate, albo i nie, utwór "Miłość". Wsłuchajmy się.

***

Zgasiłeś płomień jednym gestem.
Spuszczona głowa, opuszczony wzrok.
Brak słów i chęci do walki,
o to, co przecież tak niby kochasz.

"Jeśli zwątpisz choć jeden raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie" (Hey - "Mimo wszystko")

Nie będę Cię zatrzymywać
Szanuję wolną wolę i idę
Lecz teraz choćbyś pragnął z całych sił
Powrotów nie będzie.

***

Serce znów zabolało od ciosów twych
Słów rzucanych na wiatr
Marzeń nie przeznaczonych do spełnienie
Obietnic bez pokrycia

Nie było mowy o kompromisach
Najpierw "ja i moje ego",
potem wszystko inne
"Ja tu jestem i tu rządzę"

To mi się podoba, ale nie doceniam.
To mi się nie podoba, ale już wiem...
musimy rozstać się!

Po co walczyć o kogoś,
skoro można wymienić
na lepszy dla oka okaz?

Nie wiem.
Nie umiem.
Nie dowiem się.

***

Bez okazania zaufania
Twardy krok, mierzący krok
"Jesteś tylko moja i mam cię
cały czas na oku" STOP KLATKA

Brak wolności okupywany
Przez brak lojalności
Zmęczenie ciągłe, tylko
niby kogo to obchodzi?

Miłość co nie zazdrości
To dla Ciebie wymysł z bajki
Pycha i męska duma poniosły
Do drzwi wyjściowych
                                       Na pożegnanie

***

Czy ja cię jeszcze kocham,
                                             droga świnko?

Choć po nocach przecież nie szlocham
Czasem niby tęsknię, trochę nie chcę

Wcale mi niczego nie brak
Zapracowana jestem jak zawsze

Nie wiem, nie umiem wytłumaczyć tego
Jednego mogę być pewna
Nie chcę znowu wracać
                                         Już nie.
                                                      Wcale nie.

***
Utwór do słuchania: "Kiedy powiem sobie dojść" O.N.A.

"Czy warto było szaleć tak... przez całe życie?
Czy warto spalać się... jak ja.
Czy warto było kochać tak.. aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?"

Tym sposobem udało mi się zakończyć cykl o mojej przeszłości uczuciowej. Dzięki Bogu. Naprawdę chciałam to zakończyć.

Dzięki za przeczytanie,
stokrotka15

List Polecony

Czasem nie wiemy, co się z nami dzieje. Czasem to się zdarza często. Niestety...

***

Halo?!
Jest tu kto?
puk-puk
Już nie żyję?!
Gdzie ja jestem?

Przecież cały czas się śmiałam z wami
Chciałam tylko być bezpieczna,
                                                    bez ocen, bez sądów, bez kar.

Nie pozwól mnie znów zwrócić.
Sponiewierać, oddać jak zwykłą rzecz.
Daj mi trochę szacunku, czułości
i szczyptę odpowiedzialności.

To przecież ja!
Rozpalam Cię co dnia!
Nie wydawaj mnie na wygnanie
                                                    obcym.
Dzięki mnie przecież żyjesz
                                               naprawdę.

                                         

                                                    Z poważaniem,
                                                                       twoje Serce.

***

Jeden z moich ulubionych. Uczy szacunku. Do siebie. A to ważne.
Polecam spróbować

Buziaki,
stokrotka15


Ból rozstania

Rozstanie to zawsze bolesny temat. I kolejny bolesny tekst. Znowu serce mnie zaczyna boleć, jak wtedy. Bez odbioru.

Utwór: Florence + the Machine "No Light, No Light"

***

Odszedłeś... znów.
Jak wytłumaczyć ten fakt?
Poddałeś się bez walki,
                     bez szabli,
u Spójnika bram.


Oddałam Ci wolność,
bez pretensji, buntu i złości.
Obiecując sobie, że nigdy więcej.
Ani razu, moja duma
znów by nie zniosła,
a serce nie przeżyło.

Do widzenia, już-nie-taki-miły, do widzenia.


***

Pamiętam jak serce mi wtedy stanęło, że musiałam usiąść na barierce. Dosłownie i namacalnie bolało mi serce. Tylko wtedy i jeszcze na pogrzebie taty. Nigdy więcej.

Dla wszystkich połamanych serc,
stokrotka15


Znowu razem?

To jest jeden z najboleśniejszych, łamiących serce tekstów. Słuchajcie/czytajcie uważnie.

Utwór do słuchania: Linking Park "Numb" , Florence + TheMachine "Never let me go".

***

Zgodziłam się kolejny raz
Na słodkie, długotrwałe skazanie
Pożałowałam znowu, za szybko
Jak zwykle, za mocno

Nie żal mi całkiem wspólnych
Nocy przespacerowanych
Ciał niebieskich
Ciepła dłoni

Wyczułam rozczarowanie
Tęsknotę za wolnością
Swobodą i innymi
Tymi męskimi

On nie lepszy, też się rozgląda
Szuka na prawo i lewo
Boi się, że zniknę,
a ja uciekam
                      koło się zamyka.


***

Zastanawiam się czasem, czy ja mam po prostu pecha, czy jestem jakaś inna. Raz w życiu spotykałam się z osobą, która była bardzo zaborcza. Po czym z każdą kolejną możliwą okazją czuję się jakbym miała wejść do klatki. Nie umiem na razie spojrzeć na to inaczej. Przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę. Raz tylko wydawało mi się, że czuję się bezpiecznie wchodząc w związek, ale ten dziwny lęk przed ubezwłasnowolnieniem powrócił. Z drugiej strony również boję się porzucenia, dlatego wolę się rozstać zanim ktoś odejdzie. Bo boję się, że mnie nie zaakceptuje. A potem jestem rozczarowana jak odchodzi. I tak w kółko. Gdzie się można z tego wyleczyć? Ktoś coś może polecić?

Oczekuję sprawdzonych sposobów. Serio.

Buziaczki,
stokrotka15

PS: Z powyższych powodów postanowiłam, że celibat to będzie coś dla mnie. Przynajmniej do końca tego roku. Nie chcę nikogo ranić. Nie mam siły ani ochoty się angażować. Muszę nauczyć się żyć, kochać, od nowa. Trzymajcie kciuki :)


Sonet

Rzadko wybieram konkretne formy liryczne. Nie lubię przerostu formy nad treścią. Piszę o prostych uczuciach, emocjach, więc wybieram proste formy. Tutaj jednak mamy sonet, nie pierwszy, miejmy nadzieję nie ostatni. O skomplikowanym uczuciu, uczuciach. Do skomplikowanej osoby. Enjoy.

***

Gdy się na ciebie pierwszy raz natknęłam
na pierwszym balu, po północy,
zachłyśnięta wzrokiem twym zjadliwym,
połykałam każde słówko, ze smakiem.

Myślałam, zatrzymam się.
Przecież ty zatrzymasz mnie.
Różowe okulary rozbiły się.

Trzy znaki przybyły z Nieba.
Sen, święte Słowo, tak trzeba.
Nic nie może temu zaprzeczyć.

Nadszedł końca początek,
opuszczam cię bez żalu, bez łez,
byłeś dla mnie tym pierwszym,
którzy chwycił mnie dłoń w dłoń.

 (Na spacerze, w deszczu, przez pusty park.)


***

Nie mam tu piosenki. Może "Chciałbym umrzeć z miłości" albo "Druga miłość" IRA na pocieszenie... wybierzcie co chcecie.

Buziaki,
stokrotka15

PS: Nie próbujcie interpretować za dużo. Nawet dla mnie to zbyt skomplikowane.

Ostrość dźwięku samotności

Kolejna z tych, które pisałam dawno temu. Prawie dokładnie rok temu, na samym początku zeszytu. Tytuł nie należy do mnie, tylko do zespołu Myslovitz. Wiecie więc już, jakiej piosenki słuchać ;) 

***


Ostrość dźwięku samotności
W moim sercu znów zagościł
Choć wokół pełno bliskich mi od lat
Nikt nie chce, nie rozumie
                                             Taki czas


Zawsze znajdą się ważniejsze
Gry, książka, chłopak, pranie
Nie ma czasu i nie było
Przyjaźń "skazana" na wyrok
                                                 W zawieszeniu


Każdy w swoje głęboko zapatrzony
W izolacji realizuje własny plan
Mimo braku wiary, bez korzeni
Egocentryczna samodzielność zamienia
                                                                   Zmienia w cień


***

Nic dodać nic ująć. Kropla samotności w morzu goryczy. Tylko tyle.

Oby nikt z was nigdy nie był/czuł się samotny.

Buziaki,
stokrotka15

Wegetarianizm

Napisałam to dawno temu, jak jeszcze byłam bardziej zadziorna, mniej utemperowana. Po prostu idealistka, śpiewająca pod nosem "Imagine" Lennona. Kiedy dopiero znalazłam się w tym świecie i byłam zachwycona, że ktoś może tak szanować inne stworzenie. Że można wybrać szacunek do żywych stworzeń, chociaż inni nie będą tego akceptować.

Opowiem wam przy okazji śmieszną rzecz. A mianowicie jak przestałam jej mięso. Nigdy... przenigdy... w najśmielszych snach... nie przewidziałabym tego. Wcale. W ogóle. Gdybyście mnie zapytali o to 5 lat temu wyśmiałabym was. Notabene, próbowałabym wam udowodnić, że jesteście bez kawałka mózgu, myśląc, że nie jedzenie mięsa jest dobre dla waszego organizmu. Lubiłam wyśmiewać idiotyczne idee dla zabawy. I tak to właśnie się zaczęło. Wyśmiewałam idiotyzm.

Poznałam pewną super dziewczynę, która jest teraz moją przyjaciółką, jedną z tych naj naj naj super hiper. Ona nie jadła mięsa. A ja ją wyśmiewałam i próbowałam "nawrócić". Szukałam informacji o kwestiach zdrowotnych, fragmentów w Biblii... i różne inne cuda. Co najważniejsze, znalazłam. Upewniłam siebie, i ją przy okazji, że to co robi jest nie tylko mega zdrowe (jeśli dieta jest rozsądna i nie składa się tylko z frytek i tostów!), ale też dobre dla środowiska, ludzi i zwierząt. Uświadomiłam sobie, że wyrzekając się mięsa nie rezygnuje tak naprawdę z niczego, a daje światu coś więcej poza głupią ideą, której tak nie znosiłam. Nienawidziłam wręcz. Jeszcze wtedy potrafiłam nienawidzić.

Dlatego spróbowałam, ale tylko na miesiąc. Podziękowania dla strony internetowej zostanwege.pl. Dzięki nim moja "metamorfoza" poszła gładko. Po dwóch tygodniach już wiedziałam, że nie wrócę. Czułam się o niebo lepiej, fizycznie i sama ze sobą. Moje wieczne wzdęcia zmalały, po czym powoli ustawały, jak tylko nauczyłam się poprawnie gotować strączki typu fasola. Wszystko pięknie jak w bajce, ale nie zapominajcie, że nie opowiadam bajek.

Nie powiem wam, że było łatwo. Najtrudniej było z ludźmi, z bliskimi. Moja babcia nadal tego nie akceptuje, choć robimy postępy. Aktualnie jej gotuję, trochę nie ma wyboru, narzeka, ale mówi, że jej smakuje. Raz zrobiłam kotlety mielone i nie zorientowała się z czego. Myślała, że kupione. Taki mały sukces. Nie chciałam niszczyć jej nadziei.

Najgorzej było ze znajomymi. Nigdy nie zapomnę reakcji mojego znajomego księdza. Siedzieliśmy akurat w dużej grupie i moja przyjaciółka wygadała się, że przestałam jeść mięso. On na to, że ich zdradziłam. Ja się pytam, jak to? Czy nasza religia zakazuje zaprzestania jedzenia mięsa? Nie, żadna religia tego nie zakazuje. Wręcz przeciwnie, mamy piękne przykazania np. "Nie zabijaj", "Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe". Każdy może je "nadinterpretować" jak chce. Przecież nie robię nic złego, prawda? A jednak. Okazuje się tak. Niektórzy mieli do mnie duże pretensje.

W ten sposób przez trzy lata spotykałam się z różnymi reakcjami. Największy ubaw miałam jak ktoś proponował mi rybę zamiast mięsa. Dlatego teraz nie ośmielę się nazywać dalej "wege", bo byłabym hipokrytką. Czuję się, jakbym zdradziła samą siebie. Zdarza mi się czasami, to najbardziej boli. Ale przeżyję, może znowu się czegoś nauczę. Kto wie?

Najgorsze reakcje spotkały mnie w kościele, niestety. Pomijam już, że nikt nie rozumie pięknego cytatu z Księgi Rodzaju na temat tego, co człowiek powinien wg planu stworzenia jeść. Dobra, może ja tu naciągam i nadinterpretuję. Ale to Wy, drodzy katolicy, nadinterpretujecie nakaz, który dostał Piotr w swoim objawieniu od Jezusa. Bóg NIE kazał nam jeść mięsa, on tylko ZEZWOLIŁ. Jest różnica, prawda? Proszę was, nie każcie mi dalej czuć się winną, że nie chcę zjeść z wami schabowego. Mi naprawdę wystarczą ziemniaki z surówką. Przepraszam, że was zawiodłam. Wolę pozostać sobą, niż reagować na wasze głupawe komentarze.

W tym przydługawym wstępie chciałabym dodać, że spotkały mnie też dobre rzeczy dzięki byciu wege. We Włoszech poznałam 5 wegetarian. W Polsce może z 3 osoby, wszystkie studiowały socjologię, co dziwne. Byłam w paru wege-miejscach. Raz nawet dostałam zaliczenie przedmiotu na 5 z racji tego, że jestem wegetarianką. Na egzaminie z filozofii połączyłam idee szowinizmu gatunkowego ze św. Franciszkiem z Asyżu. Profesor był pod wrażeniem.

Na koniec dodam tylko, że mimo wszystko było warto. Dużo się nauczyłam, przede wszystkim pokory. Wobec siebie i innych. Do tego już nie oceniam czegoś, czego nie rozumiem. Dlatego tak bardzo staram się stawać po stronie, która akurat cierpi. Zdarzyło mi się bronić homoseksualistów w katolickiej dyskusji. Ja naprawdę, nie wiem, nie znam się, ale przecież to też są ludzie tacy jak ty czy ja. Znam nawet paru. Jednego z nich mogę nazwać przyjacielem i nie ma w nim nic stereotypowego. Po prostu świetna osoba.
Tym razem nie piosenka, ale liryka. Moja ukochana, która nieraz tu jeszcze powróci. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. Zespół Fate śpiewa jej wiersze. Jednym z nich jest "Do mięsożerców". Ostry tekst. Osoby z miękkim sercem zajadające kiełbasę - proszę, odpuście sobie słuchanie. 

Dla wszystkich, którzy przez swoje poglądy byli skazani na ostracyzm społeczny.

***

Patrząc na człowieka widzieć człowieka
Patrząc na zwierzę widzieć zwierzę
Istoty żywe, które żyć tak samo pragną
Chcieć dać im coś, a nie ostatek zgarnąć

To dar prawdziwy, widziany jak przekleństwo
Kiedy nikt już nie patrzy na słabszych, mniejszych
Łatwiej zamknąć oczy, przejść obok
Nie widząc cierpienia
                                             Bólu w oczach


Zew krwi nie zaspokoi apetytu ducha
Tak trudno otworzyć serce
Ciemność pokryta mgłą zasłania blask
Zbrodni współczesnych dnia powszedniego


***

Nigdy nie powiedziałam, że kocham zwierzęta. Nie uważam, że tak nie jest, ale nie mam tyle odwagi. Bo kochać to coś więcej niż tylko chcieć je ocalić, ochronić przed nieuniknionym. Pragnę tylko pokoju. Spokoju ducha. Ich i mojego ducha.

Pax et bonum,
stokrotka 15

PS: Jeśli kogoś interesuje ten temat bardziej, mogę napisać więcej. O tym, jak przejść transformacje albo dlaczego to jest dobre dla naszego zdrowia i środowiska. Jednak to nie jest i nie będzie główna tematyka bloga.

Do taty

Tak jak zapowiedziałam, będę pisać do taty, o tacie i dla taty. Bo tęsknię. Tak jak poniżej.

Piosenka na ten moment to: "When you're gone" Avril Lavinge. Dlaczego? Avril napisała ją dla bliskiej osoby, która zginęła idąc na wojnę w Wietnamie. Mój tata też zginął na wojnie. Na wojnie z rakiem trzustki. Przetrwał aż pół roku. Chwała mu za to!

***

Tak długo Cię nie ma
Coraz bardziej widać
Małe braki, gorzkie znaki
Wielkiej czarnej dziury


Już nikt nie biega po schodach od rana
Nie wchodzi mi do pokoju bez pukania
Nie budzi mnie, dlatego
Lubię zaspać
Spóźnić się
Nie wstawać wcale


Niewygodny chaos pozostał
Nie ma już siły do walki
Odurzający dom
W uderzeniach
Wiatru dnia powszedniego


***

Najbardziej bawi mnie to w tym wszystkim, że zawsze kiedy śpię w domu, najbardziej brakuje mi usłyszeć jak tata chrapie w pokoju obok kiedy ja zasypiam. Bardzo się do tego przyzwyczaiłam. Tęsknię za chrapaniem. Bardzo.

Może powinnam znaleźć chrapiącego współlokatora?
/żarcik/

Z łezką w oku,
wasza stokrotka15

PS: Utwór "My Immortal" Evanescene również wymiata w tym wypadku. Polecam, buziaki.

Trądzik

Czasem nam się wydaje, że taki pryszcz to nic. Przecież za dużo nie zmienia. Dla niektórych jednak znaczy więcej. Pewnie większość z was nigdy przez to nie przeszła, ja jednak tak. To była długa droga, która niestety jeszcze się nie skończyła. Wręcz przeciwnie, aktualnie jest gorzej, i najgorsze w tym wszystkim jest to, że zdaje sobie całkowicie sprawę, że sama jestem za to całkowicie odpowiedzialna. Gdzieś tam boję się, co powiedzą znajomi, którzy dawno mnie nie widzieli. Pewnie nic, bo są taktowni. Z kolei cudze myśli nie powinny ranić.
Nie powinny.

Do czytania polecam utwór: "Daleka droga do domu" Coma

Z dedykacją dla wszystkich, którzy kiedykolwiek zmagali się z tą przeklętą chorobą.
Trwajmy w walce!

***

Nawiedził mnie trąd
On boli, piecze, pali
Rodzi obsesje
Nie daje spać.


Przyszedł po brak akceptacji
Dziś usłyszałam te słowa
Przecież on jest jej powodem
Ale jak mu to wyjaśnić
                                     Od nowa?


Staram się, nie śpię.
Uczę się, czytam.
Peelinguję, olejuję.
Wiersze piszę, Boga chwalę.
Niestety wciąż za mało,
                                   jeszcze mało... ?

***

Na koniec pragnę dodać, że pięknie tu pasuje również inna piosenka Comy "Los Cebula i Krokodyle Łzy".

Życzę miłej degustacji,
wasza stokrotka15



Wierzysz?

"Wierzyć to znaczy nawet się nie pytać, jak długo jeszcze musisz iść po ciemku."
ks. Jan Twardowski

***


Przed kolejnym krokiem strach
Panika na samą myśl
Gdzie jestem? Co robię?
Nie wiem przecież nic



Strach co chwilę obezwładnia
Ściska gardło i ucieka
Nie może dać głosu
Upadam. Czy powstanę?


***

     Oto i jest... pierwsza próbka mojej skromnej twórczości. To jeden z najkrótszych tekstów. Nie mam wielkich ambicji do pisania, czasem nie używam interpunkcji. Jeśli to komuś przeszkadza, to jego sprawa. Lubię znaki zapytania i zaczynać wers od dużej litery. To wszystkie moje zasady. Mogę was prosić tylko o jedno. "Just enjoy the show"
Buziaki,

stokrotka15


 PS: Piszę przy świecach bo mi lampa wysiadła w pokoju. Czuję się, jakbym zabrała na randkę swoją duszę. I to jedyna randka, na jaką mam ochotę w najbliższym czasie. Polecam.

Witaj świecie!

Cześć i czołem!

Od dawna lubię coś napisać. Nie zawsze piszę zwyczajnie. Czasem lirycznie, zdarza mi się też prozą. Jedno jest pewne, piszę o moich emocjach i podchodzę do tego bardzo emocjonalnie. Na wierzchu tego nie widać, ale jestem bardzo emocjonalną osobą. Nigdy nie płaczę przy ludziach, jeśli nie muszę. Kiedy mogę ukryć się gdzieś z boku, wtedy daję upust emocjom. Moje własne katharsis, aby utrzymać zdrowie psychiczne.

Nigdy nie miałam ochoty dzielić się moimi przemyśleniami z większą widownią. Mimo wszystko jestem introwertykiem. Nie mam wielu znajomych, ale kilkunastu wybranych, których ośmielam się obdarzyć zaufaniem i nazywać przyjaciółmi. Nie lubię też zbyt wielu pochwał, a krytyka mnie częściej demotywuje, niż odwrotnie. Jeszcze nie nauczyłam się z nią do końca radzić, dlatego proszę, bądźcie łaskawi. Nie proszę o oklaski.

W życiu codziennym jestem podobno poukładana i logiczna. Tak mówią. Ja im nie wierzę. Co prawda od tygodnia zajęłam się programowaniem, co wymaga ode mnie wykorzystania wszelkich zdolności analitycznych jakie posiadam. Ogarniam też HTML i te sprawy, więc jeśli mi się będzie nudzić, może pobawię się grafiką na tym blogu. Chociaż to nie jest mój priorytet tutaj.

Muszę wam trochę przybliżyć kim jestem, jeśli chcecie zrozumieć moje teksty. Wierszami trudno mi je nazywać, bo nie rymuję, nie zwracam uwagi na reguły, piszę zbyt dynamicznie. Może kiedyś napiszę muzykę pod któryś z nich, ale na pewno nie zaśpiewam. Jeśli czegoś mogę być pewna, to tego, że głosu do śpiewania na pewno nie mam. Uwierzcie mi, próbowałam.

Wracając do tematu przedstawiania się, muszę od razu podkreślić, że piszę o moich osobistych sprawach. Czasem bardzo osobistych. Pełno będzie rozpaczy, strat i bólu. Znajdzie się też trochę radości, wątpliwości, rozterek. Rozstań, powrotów i dramatów. Nie zawsze będzie miło, czasem mam pretensje do siebie, świata, Boga. Często zadaje pytania. Rzadko znajduje odpowiedzi.

Wierzę w Miłość. Wierzę w Boga. I to jest dla mnie ważne. O tym będzie, dużo. Czasem polecą ostre słowa, czasem trochę posłodzę. Z reguły używam różnych przypraw. Zawsze jest dynamicznie. Nie znudzicie się jednym smakiem, nie bójcie się.

Wszystko porównuję do jedzenia, bo lubię jeść, a także gotować. Takie ludzkie słabości. Poza tym jestem półsierotą, jak to pięknie prawo polskie określa. Mój tata zmarł ponad 3 lata temu. W grudniu będzie 4 rocznica śmierci. Skoro się zbliża, będzie o nim. O tęsknocie i nie tylko.

Wracając do jedzenia, jestem też wegetarianką. W sumie to byłam, 3 lata. Z czystej potrzeby serca i litości nad słabszymi stworzeniami. Trochę też dla zdrowia, muszę przyznać. Niestety straszni lekarze namówili mnie, żebym znowu spróbowała jeść mięso. Przetrwałam miesiąc, ale chyba miałam lekką depresję z tego powodu. Mój mózg nie mógł sobie z tym faktem poradzić. O tym też piszę, ale nie dużo. Aktualnie jem ryby, a raczej łososia, bo nic innego mi nie smakuje. Dlatego technicznie rzecz biorąc wege już nie jestem, ale nadal sympatyzuję.

Muszę jeszcze o czymś dodać, że będzie o moim życiu uczuciowym. Nie jest ono jakiejś strasznie zawiłe wbrew pozorom. Zakochałam się w życiu tylko trzy razy, z czego pierwszy raz był w podstawówce (nie wiem, czy się liczy, ale myślałam wtedy chyba bardziej poważnie niż w tej chwili). Także więcej będzie o samotności, radzeniu sobie z nią i poszukiwaniu nie wiadomo czego. Walce z wiatrakami - nieśmiałością. Niespełnionych marzeniach i zawodach miłosnych. Będzie o 2 trudnych rozstaniach i jednym katastrofalnym w skutku powrocie. Mogą się polać łzy, ale zawsze wszystko kończy się dobrze. Jak się nie kończy dobrze, to nie jest jeszcze koniec, prawda?

Poza tym chciałam dodać, że studiuję psychologię. Bardziej dla wiedzy i pasji, niż przyszłego zawodu. Postanowiłam założyć ten blog po części dla celów auto-terapeutycznych. Kolejny etap w moim katharsis. Moją inną pasją jest nauka języków obcych. W swoim życiu próbowałam się uczyć wielu z nich (angielskiego, niemieckiego, włoskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego, japońskiego i francuskiego). Kończyło się to z lepszym lub gorszym skutkiem. Potrafię się dodać w 3 z nich, zrozumieć może nawet 5. Ostatnio zajęłam się innym językiem, a mianowicie językiem programowania C#. Bardzo mnie wciągnęło, bo miałam dużo czasu do zmarnowania, a nie umiem się nudzić. Zaczęłam wykorzystywać moje umiejętności analityczne i napisałam 3 aplikacje, w tym 2 słowniki języków obcych. Proste, jak to bywa na początku, ale bardzo mnie to wkręciło. Jeśli miałam wybierać teraz swój zawód, chciałabym zostać programistą. Miejmy nadzieję, że nie zniechęcę się tym, jak to było np. z japońskim. 

Już nie przedłużam, biorę się za przepisywanie tekstów z mojego tajnego zeszytu, który trzymam pod poduszką. Kojarzycie piosenkę Domowych Melodii ze słowami "tajne rzeczy trzymam pod poduszką"? To było o mnie ;)

stokrotka15

PS: Piękną nazwę bloga zawdzięczam mojemu przyjacielowi. Wczoraj przesłał mi piosenkę pt. "Herz uber Kopf" JORIS. Bardzo mnie zainspirowała, zmotywowała do działania i... w efekcie nie mogłam wymyślić lepszej nazwy bloga, niż tytuł tej piosenki. Świetnie opisuje, co czuję. Dzięki wielkie!
Ma on również bloga, na którego zaprasza. Tutaj link do jego bloga Pisze on bardzo inspirujące teksty o życiu, w tym swoje własne przemyślenia. Polecam! :)