czwartek, 26 października 2017

Oda do kiełbasy

Znowu wracamy do tematu wege-światka. Nie jestem już jego częścią, znowu się wyłamałam. Fajnie jest gdzieś przynależeć, czuć się na miejscu. Niestety rzadko mi się to zdarza.


We wstępie musicie się czegoś o mnie dowiedzieć. Kiedyś jadłam mięso. Dużo mięsa. I to uwielbiałam. Ja już wcześniej pisałam, wcale nie chciałam być wege. Ani trochę. Tak po prostu wyszło. Nie mogłam od tego uciec, nie jestem tchórzem. I jestem już nie-wege. W sumie poprawnie to się nazywa pescowegetarianizm.


Wracając do tematu, to kiedy jadłam mięso, moim ulubionym przysmakiem była kiełbasa. Dlatego o niej/ do niej piszę. Delektujcie się.

Utwór na dziś to znów wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wykonaniu zespołu Fate pt. "Przez ptaki, drzewa, wiatr".

Z dedykacją dla Kali, bez niej bym tego nigdy nie napisała, wiesz czemu ;)


***


Nie patrzę już na Ciebie z góry
Swoją wonią przestałaś mnie kusić
Smak twój znany mi i lubiany
Przestał już być pożądany


Choć zostały z Ciebie tylko szczątki
Szacunek im się należy
Choć miałaś przecież oczy
Póki mord się nie dokonał

Z jękiem skończyłaś żywot Twój
Bez litości, żalu i łez zabito Cię
Chcąc spożyć jak najszybciej
Trupie ciało Twe

***

Miły wierszyk na dokładkę. Nie jestem tak okropna, by mówić wam smacznego. Warto czasem przemyśleć nasze wybory. Czy czasem nie zabijamy, kogoś albo siebie. Zadać sobie pytanie i odpowiedzieć. Takie proste, a takie trudne.

Całusy,
stokrotka15


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz