Pewnej nocy w Rzymie... nie mogłam spać. Prawdopodobnie miałam już gorączkę, ale jeszcze wtedy tego nie zauważyłam. Był dzień przed świętem chorych psychicznie, powszechnie znanym wszystkim pod nazwą "walentynki". Natomiast ja zamiast walić tynki znowu się zakochałam... I znowu miłością niemożliwą, nie-do-spełnienia.... Bo miły mój już dawno odszedł, na końcu pierwszej wojny światowej rozsypał się w proch gdzieś w stolicy Austrii. Zanim jednak to zrobił stworzył coś niesamowitego, nie do opisania... i nam zostawił na pamiątkę tych wiedeńskich klimatów. Jeśli jeszcze ktoś się nie domyślił, w walentynki miałam randkę z Gustavem Klimtem. I była to najbardziej udana randka, jaką w życiu miałam. Oby takich więcej! :)
***
W wiecznym mieście niebo tak niebieskie,
że aż żyć nie łatwo. W wiecznym mieście...
dookoła biegną ludzie, ropływają się w powietrzu
cienie znikających rąk i nóg.
W wiecznym mieście słońce tak ostre,
że aż Zeus razi swymi piorunami za dnia.
Wenus wstaje po zmierzchu, by również zabawić
starszych panów z okolicy Ottaviano.
że aż Zeus razi swymi piorunami za dnia.
Wenus wstaje po zmierzchu, by również zabawić
starszych panów z okolicy Ottaviano.
W wiecznym mieście księżyc świeci tak wilgotnie,
że aż spać niełatwo. W wiecznym mieście...
dookoła płyną ludzie, cienie znikających nóg,
przybywają, odpływają, nie ma tu dla nich miejsca już.
że aż spać niełatwo. W wiecznym mieście...
dookoła płyną ludzie, cienie znikających nóg,
przybywają, odpływają, nie ma tu dla nich miejsca już.
W wiecznym mieście dookoła nie ma nic prócz ruin,
że aż przejść jest trudno. Same śmieci, stare dzieci,
przeszłości zapadłości, niemiłości w swej złości,
porzucone, okroszone, wydrążone już ze snów.
że aż przejść jest trudno. Same śmieci, stare dzieci,
przeszłości zapadłości, niemiłości w swej złości,
porzucone, okroszone, wydrążone już ze snów.
W wiecznym mieście gwiazd nie ujrzysz już wcale,
że aż spokoju Ci nie dają usta wskazujące prawdę.
Kto smakował ich mądrości zechce wrócić tutaj jeszcze,
Jeszcze szybciej. Choć nie zawsze pełny swej radości,
że aż spokoju Ci nie dają usta wskazujące prawdę.
Kto smakował ich mądrości zechce wrócić tutaj jeszcze,
Jeszcze szybciej. Choć nie zawsze pełny swej radości,
bezmiłosnej niepogodzie miasta ulec chcę...
***
Bezwstydnie zainspirowała mnie piosenka "W wielkim mieście" Raz Dwa Trzy. Poza tym słuchałam wtedy "Una notte a Roma" Alice, skąd wzięłam tytuł. Jej piosenka jest jednak dużo bardziej pozytywna niż to, co napisałam.
Pozdrawiam ze nie-słonecznej, lecz deszczowej Italii,
chyba znowu z gorączką, ale cała i zdrowa poza tym,
stokrotka15
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz