czwartek, 1 lutego 2018

Nie wstydzę się

Witajcie!
Właśnie zaczęłam czytać książkę Reginy Brett pt. "Kochaj" i poczułam pragnienie do napisania czegoś. Jeszcze nie wiem co to będzie... przekonajmy się ;)

***
Już się nie wstydzę,
Nie będę się chować,
Kryć po kątach,
Podłogi na uboczu szorować.

Nie jest mi wstyd ani trochę,
że mi czasem nie wychodzi,
choć poty i starania wylewam,
I, że nie szaleje jak wszyscy młodzi.

Nie żałuje już wcale,
że coś zostawiam,
kogoś porzucam,
przecież nie uciekam wcale.

Ja tylko staram się żyć, jak umiem,
po swojemu,
bez spin i pretensji.
Nie spełniać już
kogoś nadludzkich wymogów,
tylko własne standardy i cele.

Jestem człowiekiem wolnym
od tych, którzy chcieli mnie zatrzymać,
adoratorów, wujków i innych,
którzy chcieli drogi mi poprzecinać.

Nie wiem za dużo,
nie myślę już wcale,
wzrok utknął w szybie,
a smak zatonął w kawie.

Nie chcę już się zatrzymywać.
Wolę przeczekać.
Uczyć się cierpliwości.
Po prostu trwać.

Ciągle gdzieś mnie niesie wiatr,
w tej pogoni i wewnętrzej ciszy
rozważam swoje drogi mętne
                             - czasem zbyt kręte.

Co los mi niedługo przyniesie?
Czego mi oszczędzi?
Z nadzieją, że to nie za karę,
patrzę na horyzont z oddali.

Pociąg pędzi, a ja z nim
wyczekuję swobodnie
by z każdą minutą
być bardziej gotową.

Cierpliwie czekając na mój przystanek,
czytam, studiuję, listy piszę,
uczę się powoli żyć,
bez strachu i łez.

Pełna nadziei
wypatruję stacji końcowej,
drogi do domu,
do siebie,
do nas.

***
Miło czasem napisać coś w pociągu, z  podróży... "w drodze pod wiatr".

Pozdrawiam wszystkich czekających na ich przystanek końcowy,
stokrotka15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz